„Rise up…”

…Nie mam żadnego zrozumienia dla „budzikowych mięczaków”. Wiele mam słabości, ułomności i takich tam ale NIGDY (o ile nie byłem pod znacznym wpływem pochodnych etanolu) NIGDY nie zdarzyło mi się zaspać kiedy budzik, zaprogramowany wcześniej na daną godzinę, uczynił powinność swą. Pomimo lat wielu na karku nie mam litości i wyrozumiałości krzty dla takowych osobników co nie potrafią obudzić się po prostu o danej godzinie, ino jęczą, męczą i ślimaczą się ze wstaniem. No nie mam…Wróć! Zbyt siermiężnie poukładałem słowa, wszak Czytelnicy stosy wiadomości mi ślą i pod ślepia dowody przedstawiają, żem pogrobowiec, jeśli o zawiłość werbalnych konstrukcji chodzi, Mistrza Yody… a raczej protoplasta chyba (wszak „Star Warsy” później się dzieją niźli „teraz, teraz” („Spaceballs”1987) a w sumie to nie wiadomo bo to wszak jest „galaxy far, far away…” to może i nie tylko przestrzeń ale i czas jest „ałej”… Tak drogi „tracaczu czasu na czytanie tego bloga”, musisz obejrzeć owe „Kosmiczne jaja” wspomniane wcześniej by zrozumieć wywód zawiły z całym tym „teraz teraz”… Ale wpis miał być o budzikach, którym jak wiadomo „na pohybel!” jak śpiewał kiedyś jeden lider zespołu z drugim saksofonistą innego zespołu… Newermajnd… Melodia „rise up” z mego telefonu dobywająca się wybudziła mnie dziś o godzinie 01:55… Chwilkę po drugiej, z kawą świeżo parzoną i w kształt kubka blaszanego obleczoną, dla łatwości jej konsumpcji, zasiadłem pośród ciszy nocnej, przy świetle i buczeniu  jarzeniowego oświecenia, w budynku bardzo po-niemieckim, dysponującym dłuuugimi korytarzami i kanalizacją doskonale niedoskonałą… Się zagłębiłem… W lekturę znaczy, a nie żeby w kanalizację… Co ja, Jan Serce czy co? W lekturę się zagłębiłem ale oczy wicie-rozumicie dookoła głowy, żeby żaden wróg nie załomotał kolbą w drzwi nocą… No to ja te oczy dookoła głowy mając cały czas, jak Szeloba jakiś, pajęczak paskudny z różnicą tą, że ja pajęczak miły bardzo… Jednakowoż te „oczy właściwe” w knigę wślepione… Hmmm..W knige i w Kinge, a raczek w Kinga… No i szast-prast się szósta rano zrobiła… „Koniec warty” mi został jeszcze, a to już był niejako koniec …warty, świt za oknem nastrój czytelniczy pogonił w dyjabły… Ale o czym to ja? Aaaa no tak…. Jak budzik budzi to się go słuchać należy…

znalezione

P.S. – jeśli zauważasz Czytelniku jakieś literówki to… „nie musisz nosić okularów”… „Kosmiczne jaja”, oczywiście.

Advertisements

Informacje o Czego Ci Trzeba

Nic specjalnego ...
Ten wpis został opublikowany w kategorii W głowie... i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Zostaw tu komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s