„O roli przypadku w życiu …”

„Przypadki grają losem człowieka…”  rzekł kiedyś ponoć Carl G. Jung…

Na ile przypadek, a na ile tajemniczy plan w chaos życia odziany dla niepoznaki tego nie wiem… Wiem, iż już od wczesnej młodości fascynowało mnie zawsze analizowanie łańcuchów przyczynowo-skutkowych doprowadzających do pewnych zdarzeń… Kiedy dokonując wyborów, których konsekwencją jest to, że zwrotnica na rozjeździe torowiska naszego żywota kieruje nas na zupełnie nieoczekiwany kurs… Czasami początkiem jest zdarzenie tak banalne jak choćby kontuzja kolana podczas meczu piłki nożnej i przymusowe unieruchomienie po przebytej operacji…  czy otworzenie drzwi zapłakanej dziewczynce, z torbami zakupów w rekach…

„(…)He deals the cards to find the answer
The secret geometry of chance
The hidden law of probable outcome
The numbers lead a dance…”

Advertisements

Informacje o Czego Ci Trzeba

Nic specjalnego ...
Ten wpis został opublikowany w kategorii W głowie... i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „„O roli przypadku w życiu …”

  1. Margot pisze:

    Niezwykle frapujące zagadnienie poruszyłeś.Na ile przypadek lub Butterfly effect,czyli tzw.chaos deterministyczny,a na ile jakiś nieokreślony byt,sterujący naszym losem…?..Czy jestesmy li tylko marionetkami w tym teatrze życia kreowanym przez wielkiego demiurga?..A może bezwolnymi „kłodami” płynącymi z prądem ananke?..Ujmę to tak…los wytrąca nas z utartych torów życia,przewidywalnych zdarzeń,schematów..los ( np. zwichnięty bark,kolano było pózniej;)) stawia nas przed wyborem i w tym momencie kończy sie jego rola..To my podejmujemy wyzwanie lub nie,dokonujemy wyboru..i tu zaczyna się nasza odpowiedzialność i nasze kreowanie własnych ścieżek.Wygodnie jest „zrzucić” wszystko na przypadek,przeznaczenie,determinantę,trudniej wziąć odpowiedzialność za swoje wybory…tak więc” rola przypadku”..bywa wygodnym usprawiedliwieniem lub tylko rozwidleniem dróg,zaczątkiem nowej podróży,a czy się w nią wybierzemy i którą ścieżką podążymy zależy od nas samych..

    • Wspaniała Margot i jej pamieć doskonała, przed którą w niemym zachwycie staje, co było pierwsze zwichnięty bark czy kolano zgruchotane przypomniała mi :-))) Nota bene pomimo tych kontuzji nadal uważam, że to był wspaniały rok ten 2012… Z jednego filigranowego, ognistowłosego „powodu”… 🙂 Jako, że jestem wygodny z natury to rzeknę, iż mam pewność kto stoi za wszystkimi mymi życiowymi błędami – ów słynny demona Laplace’a … 😛

  2. Margot pisze:

    Kubuś Fatalista i jego…Pani;))))))…
    A ( wiem,że zdania nie zaczyna się od „a” ) demona Laplace’a pokonał Heisenberg 😛

Zostaw tu komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s