„O grzesznych pragnieniach anielskich czyli minuta refleksji…”

Godzina 17:00, wyją syreny, ludzie zatrzymują się, stoją w milczeniu. Niektórzy pewnie nawet o czymś myślą w tej minucie ciszy. O bezsensie cierpienia może ?

Niejaka Helena Kowalska, bardziej znana w niektórych kręgach jako święta Faustyna, w swych „Dzienniczkach”, popełnionych ponoć na bezpośrednie polecenie ni mniej ni więcej, a samego Jezusa Chrystusa (!!!) zawarła takie oto zdanie:

„(…) anioły, byty duchowe, “zazdroszczą” nam – ludziom – cierpienia i tego, co z niego wypływa.”

Jeśli takie rzeczy szeptał jej do ucha sam syn boży to mam nadzieję, że zgodnie z tym w co wierzę bóg, piekło i niebo nie istnieją, bo jeśli jest inaczej to strach się bać… I nie piekła bynajmniej. Cóż to za dobrodziejstwa niby mają z cierpienia ludzkiego wypływać wg. owych pomocników boga, pojąć nie mogę…

Jeden z mądrzejszych i rozsądnych Polaków, Józef Tischner (uprzedzam zarzut dlaczego nie pisze „ksiądz” ano dlatego, że umierał człowiek nie funkcjonariusz kościoła) konając w męczarniach, wyniszczony chorobą, w swych ostatnich godzinach wyszeptał: „Nie uszlachetnia”.

Zgadzam się z  Tischnerem, rzekomym objawieniom Kowalskiej wiary nie daję…

Wspominając ofiary Powstania Warszawskiego od razu przychodzi mi do głowy jedna z najpiękniejszych książek antywojennych wszech czasów –  „Rzeźnia numer pięć” nieżyjącego Kurta Vonneguta, swoją drogą dlaczego tak dużo mądrych ludzi umiera za wcześnie, a tylu idiotów cieszy się długowiecznością (bo idioci siedzą bezpieczni w swych gabinetach zajęci wysyłaniem mądrych na śmierć). Kanwą książki jak wszyscy, średnio nawet oczytani, wiedzą  są przeżycia pisarza, wtedy dwudziestolatka, podczas bombardowania Drezna w lutym 1945 roku. Drezna zamienionego przez naloty dywanowe aliantów w pustynię gruzu podobną Warszawie z tamtych lat.

Ze strategicznego punktu widzenia owe naloty nie miały żadnego sensu. Ktoś o nich zdecydował bo po prostu mógł. Mógł i chciał. „Uszlachetniono” kolejne tysiące ludzi budząc zazdrość u aniołów… „Zdarza się” jak mawiał narrator „Rzeźni…”

Syreny przestają wyć, ludzie wracają na powrót do swych zajęć. Wracam i ja.

John_Everett_Millais_Christ_in_the_House_of_His_ParentsObraz: „Christ in the house of his parents” John Everett Millais (1850r).

 

Reklamy

Informacje o Czego Ci Trzeba

Nic specjalnego ...
Ten wpis został opublikowany w kategorii W głowie... i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „„O grzesznych pragnieniach anielskich czyli minuta refleksji…”

  1. Margot pisze:

    Nie uszlachetnia….
    Ja w tej minucie ciszy zadumałam się nad…komercyjnym wykorzystaniem etosu Powstania.Usłyszałam bowiem,że nie kto inny,a W. Waglewski wydał płytę opartę na oryginalnych tekstach powstańców..I tu coś mi zazgrzytało..czyżby chcieli powtórzyć sukces Lao Che,Sabatonu ( ciekawe czy Szwedzi byli by tak popularni w Polsce,gdyby nasi rodacy wiedzieli,że śpiewają tez o Wehrmachcie,czy też Armii Czerwonej..?)..Jednym słowem jest to odcinanie kuponów od legendy tragicznej,czy też przejaw patriotyzmu,chęć zachowania w pamięci..?..
    Szczerze mówiąc,to jakos tak ironiczno-cynicznie się zadumałam..

    • Ja miałem okazję oglądać retransmisje koncertu zespołu Voo Voo promującego (???) właśnie ów krążek „Placówka 44″… Na początku Wojciech Waglewski kilkoma słowami wprowadzał publiczność w tematykę oraz genezę powstania płyty, tłumacząc jakby z zażenowaniem, że wiersze, do których z zespołem napisał podkład dźwiękowy, literacko są często nieporadne… Wtedy zraziłem się od razu do tego projektu,jakoś mi ten komentarz całkiem zbyteczny się zdał i niestosowny, a kiedy popłynęła muzyka to … jeszcze bardziej odczułem niesmak gdyż udziwnianie na siłę czegoś co właśnie swą prostotą i naturalnością ujmowało za serce okazało się błędem wielkim. Wyglądało to dla mnie tak, że wybrana przez Waglewskiego i zespół forma miała przyćmić treść przekazu, którą chyba artyści uważali za zbyt… prostacką ? Chciałbym się mylić bo bardzo szanuję i lubię twórczość Waglewskiego i Voo Voo ale właśnie tak to odebrałem…

  2. 5000lib pisze:

    Trafiłam tu przypadkiem, i jeszcze na taki post. Czytałeś może Made in Poland Likiernika? Jeśli nie, to polecam. Pozdrawiam,

    • Co do przypadku to wyznaję teorię, że jest to jedna z form w jakiej przejawia się nieunikniona konieczność. Takie podejście dodaje, może i złudnej ale otuchy, że w chaosie otaczającym nas jest jakaś metoda… 😉 Bardzo się cieszę, iż znalazłaś w literkach tutejszych coś ciekawego i polecam się na przyszłość. Książki wspomnianej przez Ciebie nie czytałem ale już umieszczam ją na swej liście „zaległości do nadrobienia”. Pozdrawiam serdecznie.

      • 5000lib pisze:

        Zastanawiam się, jak tam z tym przypadkiem jest… Książkę polecam, jeśli przeczytasz, to fajnie by było gdybyś się odezwał, i podzielił wrażeniami. Na blogu nie dyskutuję o polityce/ religii/ rękodziele/ lifestylu, ale myślę, że coś dla siebie znajdziesz. 🙂 Pozdrawiam, miłej niedzieli.

  3. mefistowy pisze:

    Cierpienie jest po to, by docenić wartość szczęścia, które nas otacza i nauczyć się mądrze żyć, by cierpieć jak najmniej i nie przynosić cierpienia. Niektórym się chyba miesza. 😡

Zostaw tu komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s