„Wspomnienie rzeczy, spraw minionych…”

Miałem napisać po prostu „reminiscencja” ale w obecnej formie tytuł jakoś bardziej poetycki zdaje się, literacko arystokratycznego sznytu zadając blogowi memu, a że ja z plebsu pochodzący to i  z definicji łasy na niechby i fikcyjne, iluzoryczne awanse na drabinie społecznej… A skoro nie stać mnie by sobie jakieś falsyfikaty tytułów szlacheckich tudzież transfuzje krwi błękitnej robić zatem, że tak powiem „werbalne” dowartościowanie musi mi wystarczyć czyli niejaka finezja językowa (wiem o czym myślisz teraz świntuszku)… Jednako używając ulubionego mego zwrotu maślano-maślanego czas meritumować do sedna i nie przedłużając już owo wspomnienie, reminiscencję czy jak tam chcesz sobie nazywać rzecz ową czytelniku miły, przedstawić…

A było to tak: kawalerem będąc jeszcze aczkolwiek już podstarzałym jak na tamte czasy (o tzw. pokoleniu ikea czyli singli notorycznych i „płytkozwiązkowych” nikt wtedy nie mówił) bywałem często w nowo otwartym klubie co się „Protektor” zwał, notabene zdecydowanie średnią wieku bywalców zawyżając… Tam główny didżej na rozpoczęcie imprezy puszczał kawałek bardzo energetyczny z charakterystycznym riffem… Tak poznałem band, który ową muzyczną perełkę co się „Voodoo people” zwała zmajstrował i polubiłem bardzo… Panie i Panowie, z najlepszego, doskonałego LP owej grupy na literkę „P” czyli „Fat of The Land”… Enjoy … 🙂

p.s. – impulsem na wpisu owego dokonanie był fakt, że ma ukochana Margot także podziela moje pozytywne nastawienie do muzycznych dokonań zespołu Prodigy zatem Jej przyjemność sprawić mam nadzieje linkiem owym … 🙂

 

Advertisements

Informacje o Czego Ci Trzeba

Nic specjalnego ...
Ten wpis został opublikowany w kategorii Art i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „„Wspomnienie rzeczy, spraw minionych…”

  1. Margot pisze:

    Przyjemność,czy „rehabilitacja ” za …”przebywanie na innym pułapie chmur niż ja” ?;)))))..dalsza część wpisu pózniej,jak smiać się przestanę:)))) ( co mi nie grozi,ponieważ obcuję z Mistrzem..:)

    • Co do „pułapu chmur” to rzeknę, iż pułap był podobny tylko chmury jakby, poniekąd inne, na przeciwnych stronach nieba unoszące się … Jeśli zrehabilituje się mając przy tym wielką przyjemność to tym lepiej … :-))))

  2. Margot pisze:

    Może już przestań wspominać?;))) My tu na gorącą relację ( a raczej „relację na gorąco”;)) z kajaków oczekujemy,tylko nie zapomnij wspomnieć o paniach „gitarzystkach”;))))

    • Owo „My” rozumiem użyte zostało w formie pluralis maiestaticus jako prawdziwej cesarzowej przystoi, moja Margot wspaniała ? Gorąca relacja na gorąco ? Hmmm… No cóż… Mógłbym zasłonić się cytatem z klasyka filmowej komedii i rzec, trawestując słowa wypowiadane tam przez jednego z bohaterów: „Co dzieje się na kajakach, zostaje na kajakach…” Mógłbym, gdyby faktycznie była jakakolwiek potrzeba „zostawiania czegoś na kajakach” choćby wspomnianych przez Ciebie „pań gitarzystek”, którego to określenia rozumiem nie traktować należy dosłownie z wiadomych Nam obojgu powodów, a jest to raczej synonim na określenie wszystkich sekretów ewentualnych watahy samczej bez pierwiastka żeńskiego spędzających czas w dziczy, gdzie łatwo o to by atawizmy wszelakie doszły do głosu rozsądek i kręgosłup moralny , na uszczerbek narażając… Rozwieje teraz wizje, podobne tym z „Władcy much” zmiksowanym ze „120 dni Sodomy” podlane… hmmm… sosikiem prosto z filmowego „Kaliguli”, które być może rodzą się w umysłach niektórych czytelników… Kajakowanie przebiegło przyzwoicie bardzo, a momentami nudno wręcz gdyż pływanie po jeziorze dla zaprawionych w rzecznych bojach weteranów nie jest wyzwaniem na miarę ich umiejętności… Jedynymi pikantnymi epizodami tegorocznej wyprawy były te związane z mięsem grillowanym, które było przyprawione „na ostro”… A zastrzyk adrenaliny do mózgu zapewniała rozgrywka w „Need for speed – hot pursuit” w wersji na „PC-ta”… Ot i wszystko… Jak sama widzisz ma ukochana królowo szkoda miejsca na poświęcanie całego osobnego wpisu na blogu epizodowi, który w komentarzu można zmieścić… :-))))

  3. Margot pisze:

    Idę po Kopalińskiego,pózniej po ściereczkę do monitora,a następnie oddam się rozkoszy czytania słowa Twego,bo nie od dziś wiadomym jest,że jest ono najlepszym lekarstwem na migrenę,globusem zwaną:)O mięsku przyprawionym na ostro jeszcze porozmawiamy,jak dotychczas tylko miód i ananasy jako dodatek przerobiliśmy,ze o danonkach nie wspomnę;)))))

Zostaw tu komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s