„Bo to ładna muzyka jest…”

Dzieckiem będąc niewinnym oglądałem serial ów przyrzekając sobie wtedy w naiwności swej, że kiedyś, gdy już mężczyzna będę to znajdę taką kobietę jak Nadia i  ja niczym ten Michał Strogoff dla niej świat z posad ruszę… Gdy dorosłem to z blondynek najlepiej polubiłem nieśmiertelną, wspaniałą muzykę Vladimira Cosmy…

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Proza życia ... i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „„Bo to ładna muzyka jest…”

  1. Margot pisze:

    Przeczytałam „do” blondynek …to tak przekornie;)))
    A teraz zabawię się w cenzora/korektora i dokończę myśl (zapewne z wrodzonej skromności autor tego nie poczynił;)))Przechodząc do meritum,brzmiałaby ona tak „gdy dorosłem stałem sie całym światem dla rudzielca”…:))))))

    ps.nuta piękna…

    • Jakoś moim ideałem piękna nigdy nie były blondynki (nie żebym, dawno,dawno temu kawalerem do wzięcia będąc, dziewczęta słowiańskiej urody o włosach koloru lnu od razu skreślał kiedy miały inne eee… walory… w sensie, że lubiły dobre kino czy książkę)… Fascynowały mnie swego czasu i ciekawiły brunetki w typie Mortycji Adams… Ale od maleńkości w serca i duszy głębi tkwiła we mnie pewność, że mym przeznaczeniem jest kobieta o włosach jak płomień, alabastrowej skórze… Moja ukochana Margot po prostu… 🙂

Zostaw tu komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s