„Urok nowych rzeczy poznawania…”

Cóż rzec mogę, usłyszałem i zauroczony zostałem… Kiedyś tam rozminąłem się z Nimi… Dawno temu…Teraz nadrabiam…. Słuchawki na uszach dudniące Tool-em oraz dobrze wysmażony karp na talerzu i jakoś udało się dotrzeć do końca tego dziwacznego okresu kiedy atakują zewsząd różne „keviny” pospołu z „łajtkrismasami” i „cichymi nocami” odruch wymiotny budząc oraz ludobójcze (w oryginale genocydalne było) zapędy… Ale dajmy spokój już owemu zażenowanie pomieszane z politowaniem powodującemu, festiwalowi hipokryzji (za wyjątkiem karpia, karp jest bardzo ok) i posłuchajmy sobie nutki świetnej…

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Media... i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „„Urok nowych rzeczy poznawania…”

  1. Margot pisze:

    WoW! Iście świąteczna nutka,taka mocno….kolędowa;)))Ale,że to Ci ( Tobie;)) w duszy gra ( a grę tę mylnie chyba odczytałam w rozmowie..),posłuchałam i…znalazłam ( bo jakoś lubię wiosłować pod prąd) inny powód by się zauroczyć,gdyż,ponieważ,bo… „ja mam rzekomo trochę wdzięku
    Ty masz jaskrawo smutne oczy
    Znajdzie się zatem jakiś powód
    Żeby się sobą zauroczyć..”…
    ps.nie byłabym sobą,gdybym szpileczki w swe delikatne łapki nie ujęła;)) Ad rem..nie można było napisać „ludobójcze”?????…Przeciez wiem,że masz Kopalińskiego;)))

    • Tak… Przyznaje nutki owe dosyć wiernie oddają nastrój w jakim podchodzę do fetowania urodzin pana bozi, a zatem są subiektywnie rzecz biorąc świąteczne jak najbardziej… „Rzekomo” ??? „Trochę” ???… Oj Margot cudna… Skromność lub kobieca kokieteria? Nie wiem lecz obie urocze … :-)))
      Co do szpileczki to w sumie masz rację. Po co pisać choćby: „Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu, Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi…”, skoro można choćby „Jadę se bryczką przez pola.” ? Bez potrzebnego lingwistycznego dziwaczenia. Racja. Już zmieniam i obiecuję poprawę… 😉

  2. Margot pisze:

    Czy słyszysz już ten trzepot firan rzęs,szelest płaszcza rudych włosów,na plecki odrzucanych?…No to się obudź;)))))) ( tyle „w temacie” mej kokieterii..:P Ja tu skromnie rączki w małdrzyk złożywszy i usteczka w ciup pilnie studiuję zawiłości lingwistyczne,boś w stepy popłynął mój Mistrzu:)))…A nie będąc złośliwą,ni krztynkę nie przywołam sentencji pewnego Seneki : ” pięknie mówi,kto prosto mówi”…no…ale nie dotyczy to stukania ….paluszkami,po klawiaturze ;))

    ps.miało być jeszcze o bryczce,ale Ty wiesz,ze ja anglezować wolę;)))))))

    • A w życiu ! Skoro to sen to ja śnić pragnę wiecznie te trzepoty oraz szelesty i plecki o karnacji iście alabastrowej, włosy niczym płomień swawolny, a także rączki skore do figli i usteczka kuszące czerwienią oraz obietnicą gorących, głębokich….dysput o mizerii, upadku czy dualizmach, trualizmach, a może nawet czworalizmach… natury człowieczej, na przykładzie dajmy na to zaniku cech prawdziwie męskich u choćby dzisiejszych trzydziestolatków „zdżenderyzowanych” do szczętu… O piękny to sen ! Co więcej tkwię w podziwie jak bardzo kunsztownie, Margot NIE przywołałaś owej sentencji wspomnianej przez Ciebie, NIE przywołałaś w sposób tak przemyślny i zgrabny, że zdało mi się jakbym właśnie ją przed oczyma miał… :-)))) Na takie myśli złote głów starożytnych cytowane to ja mam, również jedną uniwersalną z Cycerona ponoć: „Ni­hil tam ab­surde di­ci po­test, quod non di­catur ad ali­quo phi­losopho­rum”…. 😛

      p.s – tu się zgadzamy w całej…rozciągłości – też wolę gdy anglezujesz 😀

      • Margot pisze:

        Nie mogę odpisać,bo paluszki mi drżą….ze śmiechu ( tu ma wrodzona skromność obyczajów do głosu doszła;)))))…może tylko…dodam przewrotnie,że :quidquid Latine dictum sit altum videtur….;)))))))))))))))))))
        …a geometrię,tudzież hippikę,to…..wiesz;))))) (lubimy;)))

        • No tak, kiedy po świątecznym obżarstwie nawet waży się circa 40 kg (nic tu dziwnego, że jeansy noszone w liceum pasują wciąż idealnie) to cóż może drżeć ? Przeca nie brzuszek, jak u ludzi słuszniejszych gabarytów (choćby „mła”), ino paluszki co najwyżej… 🙂 Jeśli o geometrię idzie to ja, jako „zawodówki” absolwent rzec mogę, że podstawy podstaw mnie znane są jedynie… Co do hippiki, przyznasz, że niewiele jest wdzięczniejszych i bardziej za serce chwytających obrazów od kobiety dosiadającej swego wiernego rumaka i wspólnego z nim rytmu szukającej aby jedność w końcu upragnioną stanowić i pełnię przyjemności, rozkoszy nawet może, osiągnąć z jazdy takowej… „Lubić” w tym kontekście zdaje się być słowem letnim dosyć… :-))))

Zostaw tu komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s