„Kilka słów z głowy nie mojej…”

Library_at_Melk_Abbey

Dokąd biegnie ta napisana sarna przez napisany las?
Czy z napisanej wody pić,
która jej pyszczek odbije jak kalka?
Dlaczego łeb podnosi, czy coś słyszy?
Na pożyczonych z prawdy czterech nóżkach wsparta
spod moich palców uchem strzyże.
Cisza – ten wyraz też szeleści po papierze i rozgarnia
spowodowane słowem „las” gałęzie.

Nad białą kartką czają się do skoku
litery, które mogą ułożyć się źle,
zdania osaczające,
przed którymi nie będzie ratunku.

Jest w kropli atramentu spory zapas
myśliwych z przymrużonym okiem,
gotowych zbiec po stromym piórze w dół,
otoczyć sarnę, złożyć się do strzału.

Zapominają, że nie tu jest życie.
Inne, czarno na białym, panują tu prawa.
Okamgnienie trwać będzie tak długo, jak zechcę,
pozwoli się podzielić na małe wieczności
pełne wstrzymanych w locie kul.
Na zawsze, jeśli każę, nic się tu nie stanie.
Bez mojej woli nawet liść nie spadnie
ani źdźbło się nie ugnie pod kropką kopytka.

Jest więc taki świat,
nad którym los sprawuję niezależny?
Czas, który wiążę łańcuchami znaków?
Istnienie na mój rozkaz nieustanne?

Radość pisania.
Możność utrwalania.
Zemsta ręki śmiertelnej.

Wisława Szymborska „Radość pisania”

 

 

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii W głowie... i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „„Kilka słów z głowy nie mojej…”

  1. Margot pisze:

    Z głowy nie Twojej,ale tak bardzo Twoje….ja czekam,kiedy spod Twych palców….a wtedy opowiesz mi,jak to jest być Wielkim Kreatorem..:)

  2. czegocitrzeba pisze:

    Bycie Wielkim Kreatorem … Kuszące… Ale odpowiedzialność ogromna wręcz… Jeśli coś pójdzie nie tak to można skończyć jak Victor Frankenstein, dla którego dzieło życia stało się jednocześnie przekleństwem i zguby przyczyną… Spoglądam teraz na me paluszki z lekka tylko serdelkowate z przestrachem niejakim, jakiż potencjał niszczycielski skrywa się za pozorną delikatnością… „Igorze ! Igorze ! Bierz łopaty idziemy na cmentarz…” (tutaj przebitka na nocne, skryte za ciemnymi chmurami niebo oraz błyskawicę na moment rozjaśniającą mrok, w której świetle ujrzeć możemy rozkopany grób i dwie postacie oddalające się w stronę pobliskiego zamczyska i uginające się pod niesionym na barkach ciężarem ohydnym oraz dyndającym człon… kończynami dyndającym bezwładnie znaczy…). Cięcie…

Zostaw tu komentarz...

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s